sobota, 26 października 2013

CHOI JUNHONG (Zelo- B.A.P)



Spacerowałaś ośnieżonymi ulicami Seulu i podziwiałaś wystawy sklepowe. Zbliżało się Boże Narodzenie po raz pierwszy spędzałaś je sama w Korei. Do tej pory zawsze na przerwę świąteczną wracałaś do Polski aby spędzić ten magiczny czas ze swoją rodziną. Jednak w tym roku nie miałaś takiej możliwości. W pewnej chwili zobaczyłaś na wystawie jednego ze sklepów idealny prezent dla twojego brata, postanowiłaś od razu wejść i go kupić. Po udanych zakupach wróciłaś do swojego domu i zapakowałaś prezenty gotowe do wysłania dla rodziców, brata i przyjaciółek. Ostatnie dni listopada spędzałaś na przygotowaniu się do egzaminów semestralnych w szkole, chciałaś je zdać jak najlepiej i dostać kolejne stypendium aby ulżyć trochę rodzicom. Były mikołajki wracałaś właśnie do domu gdy zobaczyłaś jadącego na deskorolce, z dużą prędkością, blond włosego chłopaka. Nawet nie zdążyłaś pomyśleć nad tym aby się odsunąć bo już w następnej sekundzie leżałaś na zimnym chodniku.

- Ojej… Nic Ci nie jest? Przepraszam Cię bardzo nie udało mi się zahamować. – powiedział zakłopotany blondyn podnosząc się z chodnika i pomagając wstać tobie.

- Wszystko w porządku następnym razem po prostu uważaj bardziej i nie pędź tak na łeb na szyję.- odpowiedziałaś chłopakowi ze śmiechem.

- Jasne – uśmiechnął się z zakłopotaniem – To może w ramach przeprosin dasz się zaprosić gdzieś?

- Czemu nie i tak nie spieszy mi się

- Tak w ogóle to jestem Zelo- chłopak ukłonił się

- _________ Miło mi Cię poznać.

Poszliście razem na spacer po parku oglądając świąteczne dekoracje i poznając siebie nawzajem. Po dwugodzinnym chodzeniu alejkami parkowymi, skierowaliście się w stronę pobliskiej kawiarni na gorącą czekoladę.  

-Jak późno powinnam już się zbierać do domu- powiedziałaś spoglądając na zegarek

- Odprowadzę Cię, jest ciemno nie pozwolę Ci chodzić samej po zmroku. Nawet nie próbuj się wymigiwać od tego. – powiedział Zelo widząc, że już otwierasz usta aby cos powiedzieć. Wyszliście z kawiarni i skierowaliście się w stronę twojego domu. Chłopak wypytywał Cię o twoja rodzinę, przyjaciół jak i twój kraj.

- __________ spotkamy się jeszcze? – zapytał blondyn przed twoim domem

- Jeżeli nie masz mnie jeszcze dość to pewnie – odpowiedziałaś śmiejąc się.

- W takim razie do zobaczenia jutro. Przyjdę jutro po Ciebie o 15.

- Arraso -  kiwnęłaś głową pożegnałaś się i udałaś się do swojego mieszkania.

Przez następne 2 tygodnie cały swój wolny czas spędzałaś razem z Zelo. Dobrze wam się rozmawiało, nigdy nie narzekaliście na brak tematów, jak również zdarzało wam się siedzieć w kompletnej ciszy i patrzeć na mijających was ludzi. Na dwa dni przed świętami Zelo zaproponował abyś spędziła je razem z nim i jego rodziną zamiast siedzieć samotnie w domu. Z ochotą się na to zgodziłaś. W Boże narodzenie ubrałaś się w ładna koralową sukienkę do kolan i czarny sweterek. Całość dopełniły kolczyki, które dostałaś od przyjaciółek na urodziny. Zabrałaś torebkę, założyłaś płaszcz, szalik oraz buty i udałaś się do domu Zelu. Po 30 min autobusem byłaś na miejscu. Jeszcze nie zdążyłaś zadzwonić do drzwi a już twój przyjaciel otworzył je i zapraszał do środka. Poznałaś całą rodzinę blondyna i spędziłaś razem z nimi miły i wesoły czas. Wieczorem gdy już wszyscy poszli spać, ty razem z Zelo siedziałaś jeszcze przed kominkiem i rozmawialiście. Nagle chłopak poderwał się i zaczął czegoś szukać.

- Oppa co szukasz? Może Ci pomogę? – zapytałaś zdziwiona nagłym zachowaniem chłopaka

- Aniyo siedź zaraz wrócę – powiedział i już go nie było. Po chwili chłopak wrócił do Ciebie i usiadł na kanapie poprawiając koc, który spadł, gdy się chwilę wcześniej zerwał z kanapy. Zdziwiona popatrzałaś na chłopaka, który zaczął się dziwnie zachowywać i był podenerwowany.

- Oppa na pewno wszystko w porządku?

- Tak bo… _______ mam coś dla Ciebie – powiedział Zelo, z rumieńcami zawstydzenia na twarzy,  i wyciągnął małe pudełeczko, w którym znajdował się złoty łańcuszek z serduszkiem i małymi cykoriami.

- Oppa... jakie to śliczne to naprawdę dla mnie? – odpowiedziałaś patrząc wciąż niedowierzającym wzrokiem to na pudełeczko z łańcuszkiem to na chłopaka siedzącego przed tobą.

- Saranghae _________ - odpowiedział tylko Zelo zapinając łańcuszek na twojej szyi, i całując Cię delikatnie w usta.

- Saranghae Oppa – wyszeptałaś i oddałaś pocałunek bardziej namiętnie niż miałaś to w planach. Jeszcze miesiąc wcześniej to miały być smutne święta bez twojej rodziny a teraz są to najszczęśliwsze ze wszystkich dotychczasowych z chłopakiem, którego pokochałaś w momencie gdy przewrócił Cię na chodnik niecały miesiąc wcześniej.



 


Scenariusz napisany przez Nanę^^ to jej pierwszy scenariusz więc jak się podoba ?

wtorek, 24 września 2013

BANG YONGGUK (Bang- B.A.P.)






 "(...)Wiedz, że zawsze Cię kochałam i nie ważne dokąd pójdę ciągle będę Cię kochać.
Proszę nigdy nie zapominaj o mnie 
Na zawsze Twoja _______"

Po raz setny przeczytał list który mu zostawiła jego ukochana. Wiedział, że zapomnienie o niej było niemożliwe. Po tylu latach ona ciągle była jego żywym wspomnieniem. Położył głowę na oparciu fotela i ze łzami w oczach zaczął myśleć o dniu, w którym się poznali 

     *                    *                    *

-Przepraszam, czy mógłby mi pan powiedzieć, którędy dotrę do TS Entertainment? - Kolejna fanka próbująca się do mnie dobrać? Czy one nie mogą darować sobie jednego dnia bez takich numerów?
Przystanął na moment, obrócił się i spojrzał na kobietę, która go zatrzymała. Była elegancko ubrana w czarną spódnicę za kolano, białą koszulę i czarny żakiet. I co zadziwiające, nie była Azjatką. A tak dobrze mówiła po Koreańsku.- Mam tam mieć za godzinę spotkanie w sprawie pracy i jeśli nie przyjmą mnie z powodu spóźnienia, nie będę miała nawet za co wrócić do domu - Nie potrafił określić dlaczego, ale miał wrażenie, że kobieta była z nim całkowicie szczera. Co więcej nie zauważał w jej wzroku niczego co by świadczyło o tym, że jest ona Saesang*.
-Właśnie tam idę, mogę Panią odprowadzić - Kobieta odetchnęła z ulgą i poprawiła spadającą z jej ramienia torebkę.
-Dziękuję bardzo. A tak przy okazji mam na imię __________ - kobieta wyciągnęła w jego stronę dłoń. Bang delikatnie nią potrząsnął w geście przywitania.
-Nazywam się Bang Yong-guk, ale wystarczy Bang- Azjata posłał jej jeden ze swoich uroczych uśmiechów

*                 *              *

- Więc dostałaś tą pracę ? - zapytał, upijając łyk swojej kawy. _________ zaprosiła go tutaj w ramach podziękowania za pomoc w odnalezieniu drogi.
-Tak ! Od dzisiaj możesz mi mówić Pani Tłumacz- Dumna wypięła swoją pierś do przodu i uśmiechnęła się od ucha do ucha. Youngguk'owi serce zabiło mocniej. Od dziewczyny biła taka radość życia jakiej nie widział od bardzo dawna.
-Ale jak to się stało, że się tutaj znalazłaś ? - ______ wyprostowała się w swoim krześle i wzięła głęboki wdech. 
-Parę lat temu kompletnie nie myślałam o tym, że chciałabym tu mieszkać. Moim marzeniem było zostać słynną panią doktor... tyle, że nie udało mi się dostać na medycynę. Nie wiedząc co ze sobą zrobić złożyłam papiery na filologię Koreańską, akurat prowadzili dodatkowy nabór... i tak się dostałam ! Nauczyłam się kilku języków, w tym chińskiego, koreańskiego i angielskiego. Kiedy robiłam magisterkę, jeden z profesorów polecił mnie TS Entertainment. Nic mnie nie trzymało w moim kraju. Dlatego tu przyleciałam. Chciałam zacząć nowe życie- Lider przysłuchiwał się z uwagą wszystkiemu co mówiła _________ . Chciał wiedzieć o niej więcej, wiedzieć co ona myśli, co czuje i czego pragnie. 

*              *              *

-Dalej twierdzę, że to nie najlepszy pomysł. - __________ ciągle próbowała się gdzieś wymknąć. To skręcała w nie tą uliczkę co trzeba, to wchodziła do różnych sklepów i udawała, że czegoś szuka. Nie rozumiał dlaczego była taka uparta.
-Kochanie, przecież kiedyś w końcu musisz ich poznać- Potarł swoją twarz dłonią, nie wiedząc już jak do niej trafić. 
-Ale dlaczego tak szybko? Nigdzie nam się nie spieszy, prawda ? 
-Przecież jesteśmy razem już od dwóch miesięcy. Wytwórnia się zgodziła na nasz związek więc nie widzę przeszkód, żebyś w końcu poznała chłopaków. Tym bardziej, że za niedługo mamy comeback i nie będę mógł do ciebie przychodzić. Dlatego jeśli będziesz chciała się ze mną widywać będziesz musiała przychodzić do nas. - _________ przewróciła oczami
 
*                *                *

Po piętnastu minutach dotarli na miejsce. Bang otworzył jej drzwi i wpuścił do środka. W dormie panował straszny rozgardiasz. Dookoła walały się ciuchy a z pomieszczeń dochodziły ich głośne rozmowy. Dziewczyna zdjęła płaszcz i podała go młodemu mężczyźnie. 
- HYUUUUUUUUUNG !!! - z pokoju na wprost wejścia wyleciał chłopak z bordowymi włosami. Podbiegł do Banga po czym zatrzymał się i przypatrzył się z zaciekawieniem nieznajomej.
-To jest twoja dziewczyna ? - zapytał się 
-Tak. ______, to jest Zelo, Zelo to jest _______ - Zelo uśmiechnął się pokazując wszystkie swoje ząbki. 
-Miło mi cię poznać. EEEEEEJJJJ Bang przyprowadził nam nową Mamę! - Z pokojów powychodziła reszta chłopaków. Wszyscy radośnie zaczęli jej się przedstawiać.
-Jestem Himchan
-Ja Daehyun
-Jongup 
-Youngjae - Ostatni z nich, wziął ______ na ręce i zaniósł do salonu.
-Zostaw ją, tylko ja mogę ją nosić na rękach- krzyknął lider i zaraz jak tylko Azjata postawił ją na ziemi zaczął popychać Youngjae. Wszystko przerodziło się w dziecinną walkę, lecz dzięki temu wszyscy zaczęli się śmiać. Podczas kolacji ciągle ktoś się przedrzeźniał, coś komuś zabierał lub podjadał. Jak zwykle panowała tutaj domowa atmosfera, każdy próbował dać innym cząstkę siebie, żeby zapełnić pustkę po rodzinnym domu. Serce Banga od wielu miesięcy nie było tak szczęśliwe jak teraz. W końcu ktoś był dla niego nie tylko przyjacielem, ale także cząstką jego życia, o którą chciał się troszczyć już zawsze.


*               *             *

______________ jak zwykle czekała na chłopaków z gotową kolacją u nich w dormie. Ostatnio coraz rzadziej widywała się ze swoim chłopakiem, jednak nie miała do niego o to pretensji. Była pewna, że go kocha, jednak miała wrażenie, że przez tą ciągłą rozłąkę oddalają się od siebie. Z zamyślenia wyrwało ją przekręcanie klucza w drzwiach. Zdziwiło ją to, że zamiast wielu głosów i kroków usłyszała tylko jedną osobę. Po około minucie w drzwiach stanął Bang. Podszedł do dziewczyny i delikatnie musnął jej wargi swoimi. 
-Witaj Skarbie - wyszeptał jej do ucha, tworząc przyjemną atmosferę. 
-Hej, gdzie reszta ? - zapytała zaniepokojona.
-Dzisiaj wrócą bardzo późno, mają nagrania
-A ty ? - w jej głosie słychać było nutkę nadziei. Pomimo tego, że byli ze sobą już od trzech miesięcy, nigdy jeszcze się nie kochali. Nie chodziło o to, że nie odczuwali do siebie pociągu seksualnego, jednak wystarczała im sama ich obecność. W końcu nadarzyła się idealna okazja do tego, żeby skonsumować ich związek.
-Ja już jestem po... nie przejmuj się mną. - Rzucił okiem na zastawiony stół - I nie jestem głodny. Ale... mam ochotę na coś innego... oczywiście jeśli ty też tego pragniesz równie mocno jak ja - ______________ rzuciła się mu na szyję. Mocno wpiła się w jego usta, a on wsunął jej język do ust. Podniósł ją, tak żeby mogła założyć swoje nogi w jego talii. Bang chwycił dłonią jej pośladek i zaniósł do sypialni. Położył ją na łóżku, wsunął rękę pod sukienkę i zaczął pieścić jej piersi. Dziewczyna dobrała się do jego spodni i rozpięła je szybkim ruchem. Chłopak pomógł jej je zdjąć, przy okazji ściągając bieliznę. Następnie dobrał się do jej majtek i zsunął je płynnym ruchem. Przez dłuższy czas w mieszkaniu było słychać ciche jęki obojga i skrzypienie materaca. Yongguk uświadomił sobie, że _________ jest tą jedyną... tą, z którą chciałby spędzić resztę życia, dzielić z nią szczęście i chwile troski. Na zawsze razem.

*               *              *

-No ale poczekaj chwilkę! Przecież nie kopnie na zawołanie - ____________ leżała na kanapie w salonie. Bang kucał obok niej, z przyłożonym uchem do brzucha. Kiedy w końcu to się stanie.... no dalej młody. Nie mógł się doczekać aż w końcu to poczuje... poczuje, że ich dziecko żyje, że jest prawdziwe. Ciągle nie wierzył, że to wszystko dzieje się naprawdę. To już piąty miesiąc a on wciąż nie miał pojęcia o tym jak być dobrym tatą. Chciał dać swojemu synowi lub córce wszystko co najlepsze. Pragnął aby jego dziecku niczemu w życiu nie brakowało, a przede wszystkim miłości.
- _____________, czekam już od dobrych dziesięciu minut a on dalej nie chce się ruszyć- w tym momencie poczuł jak dziecko kopnęło swoją mamę. Delikatnie, aczkolwiek na tyle mocno, żeby to wyczuć.
-Widzisz ? Wystarczyło trochę poczekać. Dam rękę sobie uciąć, że się ciebie przestraszyło- Bangowi uśmiech zszedł z twarzy. Dziewczyna zaśmiała się cicho i pogłaskała go po głowie- Ejj...Tatku ! Żartowałam. Na pewno się ciebie nie boi
-Nie chcę, żeby się mnie bało. Chcę, żeby wiedziało, że może mi zaufać i że ochronię ciebie i jego. - Dziewczynie łezka spłynęła po policzku, którą Bang starł zaraz gdy to zobaczył.
-Wiem Skarbie. I wiem też, że będziesz najwspanialszym tatą na świecie.

                                                       *                *                *                                                           

-Udało się ! Ma pan wspaniałego syna. Gratuluję !- Lekarz podał dziecko pielęgniarce, która zabrała je, żeby je umyć. Mężczyzna był cały roztrzęsiony. Nie miał pojęcia, że tak wygląda poród i że to będzie tak długo trwało. Ścisnął mocniej dłoń swojej ukochanej i pocałował ją w spocone czoło.
- Jesteś dla mnie najdzielniejszą kobietą na świecie- Wyszeptał jej do ucha po czym pogłaskał pieszczotliwie po głowie._________ uśmiechnęła się tylko delikatnie, zbyt zmęczona, aby się odezwać. W tym momencie wróciła pielęgniarka z małym zawiniątkiem w rękach.
-Chce pan potrzymać syna ? - Z szeroko otwartymi ze strachu oczami spojrzał na pielęgniarkę.
-Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Co jak go upuszczę ? - Pielęgniarka zaśmiała się pod nosem.
-Jeśli się pan boi, mogę go asekurować - Podniósł się z krzesła i ruszył w stronę kobiety. Ta powoli podała mu dziecko. Jaki on malutki posmyrał jego nosek swoim witaj na tym świecie, Yong-guk junior. Po policzku spłynęła mu pojedyncza łza. Trzymał w rękach cud ich miłości, który będzie dowodem ich uczucia na lata.

                                                                                                  *                 *                  * 

- I, że cię nie opuszczę aż do śmierci - Bang był taki dumny ze swojego syna, lecz jeszcze bardziej z siebie, że udało mu się go wychować na tak wspaniałego mężczyznę. Teraz to on będzie musiał zająć się swoim dzieckiem, jednak Yongguk był gotowy pomóc mu w tym i  wiedział, że ________ będzie zawsze przy nich, ciągle uśmiechnięta, mimo, że teraz płakała ze wzruszenia. Objął  ją ramieniem i przytulił do siebie.
-Kocham cię- szepnął jej do ucha .

-Wiem. Ja ciebie też.

                                                                                                  *                  *                    *


Od dawna nie czuł się tak samotny jak dzisiaj. Gdyby jego ukochana wciąż żyła obchodziliby pięćdziesiątą piątą rocznicę poznania. To już trzy lata odkąd ona odeszła, lecz ciągle pojawiała się  w jego pamięci. Nie potrafił zapomnieć... nie chciał zapomnieć.
Yongguk wstał z fotela i podszedł do komody, na której stało zdjęcie z trzecich urodzin ich syna. Przejechał palcami po fotografii i uśmiechnął się pod nosem Już niedługo Moja Kochana ....






__________________________________________
 Mam nadzieję, że się spodoba, bo szczerze mam mieszane uczucia co do tego scenariusza . ~Yuji




*Saesang- obsesyjna fanka

czwartek, 19 września 2013

KIM JONGHYUN (Jjong- SHINee)




Jeszcze tylko wezmę to i wystarczy’ porwałaś teczkę leżącą na twoim biurku w sekretariacie, wybiegłaś z pomieszczenia i ruszyłaś w stronę studia nagraniowego. Cały dzień byłaś strasznie zabiegana. To był twój pierwszy dzień w pracy, nie chciałaś wszystkiego zepsuć już na samym starcie. To była wymarzona praca jak na pierwszy raz. SM ENTERTIMENT! Ludzie zabijali się o to, żeby tutaj pracować. Z uśmiechem na twarzy pobiegłaś dalej. Z rozpędu skręciłaś w prawo i otworzyłaś drugie drzwi na lewo i wskoczyłaś do pomieszczenia. Na środku pokoju stał młody mężczyzna w samych slipkach. Szczególną uwagę przyciągała jego umięśniona klata. Wpatrywałaś się w niego z otwartą buzią. ‘jaki on cudowny *.*’ pomyślałaś od razu. -ekhem, pomóc w czymś ? – zapytał lekko speszony mężczyzna. Na twoje policzki wypłyną rumieniec. Zaczęłaś się zastanawiać co on sobie mógł o tobie pomyśleć. Jakaś dziewczyna wbija (jak się teraz zorientowałaś) do jego garderoby i gapi się na niego jak nienormalna. W pewnym momencie chłopak ruszył w twoją stronę. Podszedł do ciebie i opuszkiem palca dotknął kącika twoich ust. Zszokowana wstrzymałaś oddech. -Ślinka ci ciekła- powiedział rozbawiony i cofnął się o krok – co tutaj robisz ?- Zapytał sięgając po spodnie. -Szukałam studia. To mój pierwszy dzień w pracy. Kompletnie nie orientuję się gdzie co jest. Jakaś kobieta powiedziała mi że jest ono w korytarzu na prawo drugie drzwi na lewo. – ‘niech on wreszcie założy koszulę bo nie wytrzymam’ pomyślałaś. -Chyba w korytarzu na lewo, drugie drzwi na prawo- Odparł z szerokim uśmiechem na twarzy. Uświadomiłaś sobie, że rzeczywiście tak miało być. Oczywiście taka z ciebie niezdara, że pomyliłaś kierunki. -ohh rzeczywiście. Przepraszam to jo ja już sobie pójdę – odwróciłaś się w stronę wyjścia, jednak chłopak chwycił twoją rękę i pociągnął w swoją stronę. -Poczekaj zaprowadzę cie tam. Jeszcze znowu komuś wejdziesz do garderoby.- Zdjął koszulę z wieszaka i zarzucił ją na siebie. Otworzył ci drzwi a ty posłusznie wyszłaś przez nie. Nie wiedziałaś co powiedzieć. Jego towarzystwo onieśmielało cię. Gdy tak szliście nie odezwaliście się do siebie ani słowem. Co chwilę czułaś na sobie jego spojrzenie jednak bałaś się odwrócić w jego stronę. Po jakimś czasie dotarliście pod dwuskrzydłowe drzwi z ogromnym napisem przez środek ‘STUDIO’ -aaa to tutaj- powiedziałaś radośnie. Zaczynałaś otwierać drzwi gdy poczułaś jego rękę na swoim biodrze. Zaskoczona spojrzałaś w jego stronę a on drugą ręką dotknął twoje policzka. Nie wiedziałaś co się dzieje. Zbliżył swoją twarz do twojej i pocałował cię delikatnie ale długo. Wstrząśnięta nie wiedziałaś co robić. Było to niesamowite przeżycie. Zauważyłaś, że chłopak strasznie zaczął ci się podobać. W końcu przerwał swój pocałunek i wyszeptał hipnotyzującym głosem prosto do twojego ucha -Jestem Jonghyun – po czym odsunął się na parę kroków.- Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy.- Powiedział, odwrócił się i poszedł korytarzem . Nie wiedząc czy to był tylko sen czy prawda patrzyłaś się za nim dopóki nie zniknął z pola widzenia.




OD AUTORKI:
Ten scenariusz i poprzedni z T.O.P był już umieszczony na fp 'azjato rozbierz mnie w swoim łóżku' więc proszę nie zdziwcie się :)

CHOI SEUNG HYUN (T.O.P - BIG BANG)





Kolejny męczący dzień w pracy. Jeszcze jeden a następnym razem wyprowadzą cię stamtąd w kaftanie bezpieczeństwa. Podświadomie zaczęłaś myśleć o zamordowaniu swojego szefa. „ciekawe ile kosztuje arszenik… w sumie i tak nie byłoby mnie stać”. Do tego nie widziałaś się ze swoim facetem od trzech tygodni. Ciągle miał jakieś nagrania, wywiady, ważne spotkania. Wszystko było ważniejsze od spędzenia jednego wieczoru sam na sam z tobą. Tak bardzo chciałaś potrzymać go w swoich ramionach, że nawet kupiłaś sobie gazetę telewizyjną z dołączoną jego pluszową podobizną. Nie było to jego prawdziwe, umięśnione ciało ale jednak zawsze coś. Zaczęłaś wyobrażać sobie kąpiel z nim w jednej wannie u ciebie w domu. ‘O taaak, przydałby się ‘. Pogrążona w marzeniach weszłaś do kiosku po dzisiejszą gazetę. Nagle rzuciła ci się w oczy okładka jednego z tabloidów. Porwałaś ją i zaczęłaś przeglądać. ‘ Choi Seung Hyun przyłapany !!’, głosiła nazwa głównego artykułu. Pod spodem znajdowała się fotografia twojego chłopaka wychodzącego z jakiegoś pomieszczenia’. Zaaferowana zaczęłaś czytać dalej. ‘Choi Seung Hyun został przyłapany gdy próbował się wymknąć z garderoby jednej z modelek biorących udział w jego ostatniej sesji. Czy to cos poważnego czy…’, nie doczytałaś tylko zdenerwowana odrzuciłaś gazetę na miejsce i wybiegłaś ze sklepu. Sprzedawczyni zaczęła cos za Toba krzyczeć ale nie docierało to do ciebie. Po kilkudziesięciu metrach zwolniłaś i zaczęłaś iść. Wiedziałaś że to się tak skończy. Jak to mogło być możliwe, że taki ideał jak on zakocha się w zwykłej dziewczynie z plebsu. Brzmi jak tania komedia romantyczna. Nawet nie zauważyłaś kiedy dotarłaś pod swój dom. Weszłaś do klatki i szybko wbiegłaś po schodach na ostatnie piętro. Nerwowo zaczęłaś szukać klucza w torebce. Gdy go już znalazłaś próbowałaś otworzyć drzwi, ale klucze spadły ci na podłogę. ‘szlag by to…’ schyliłaś się po nie i zobaczyłaś czyjąś rękę sięgająca po nie. Wyprostowałaś się i spojrzałaś na nieznajomego… a jednak bardzo znajomego. Zła wypłaciłaś mu plaszczaka w policzek.
-Ałaaa- krzyknął- __________, posłuchaj ja… -nie pozwoliłaś mu dokończyć. Weszłaś do mieszkania i zaczęłaś zamykać drzwi gdy on je zablokował. Wślizgnął się do mieszkania i zatrzasnął drzwi i zamknął na zamek. Odsunęłaś się od niego.
-Wynoś się stąd! – krzyknęłaś mu w twarz.
-To nie tak jak myślisz… nic nie robiłem. Ona się do mnie przystawiała. Zadzwoniła do mnie z prośbą, żebym ją odwiózł do hotelu, bo źle się czuła. Poszedłem po nią. W garderobie powiedziała mi o co jej tak naprawdę chodzi. Powiedziałem jej żeby skończyła ten temat, że jesteś jedyną, którą kocham i nigdy cię nie zdradzę. Wyszedłem stamtąd i w tedy ten cholerny papparazzi… - uderzył mocno pięścią w ścianę aż z jego kostek polała się krew. Mimo to nadal mu nie wierzyłaś.
-_________- podszedł do ciebie i ujął twoją twarz w ręce- kocham cię i tylko ciebie, nie wiem co mam zrobić, żebyś mi uwierzyła. Co mam zrobić powiedz mi – ostatnie słowa prawie wyszeptał. W jego oczach dostrzegłaś łzy. Jednak mu zależało. Od tej chwili wiedziałaś, wiedziałaś, ze kochał cię bezgranicznie. Rzuciłaś się na niego i zaczęłaś namiętnie całować. Oboje byliście niesamowicie szczęśliwi. Wsunęłaś swoje ręce pod jego koszulę i zaczęłaś gładzić jego mięśnie. On wziął cię w ramiona i zaniósł do twojej sypialni. W końcu wylądowaliście w twoim łóżku. Nagle usłyszałaś jak twój ukochany jęknął.
-Co się stało ? –zapytałaś zdenerwowana. Choi Seung Hyun wyjął coś spod siebie i pomachał ci tym przed twarzą. Była to jego pluszowa podobizna.
-_________, co to jest ?- zapytał rozbawiony. Na twoich policzkach pojawiły się rumieńce. Nie wiedziałaś jak mu to wytłumaczyć.
-No bo ja tez cię kocham. Każdy dzień bez ciebie jest udręką. Chciałabym, żeby było inaczej- wydusiłaś w końcu z siebie.
-Zamieszkajmy razem- powiedział radośnie. Spojrzałaś na niego z niedowierzeniem.- Nie będziesz musiała już się martwić, że mam z kimś romans i będziemy się widzieć każdej nocy i każdego ranka. Proszę, przeprowadź się do mnie- Ogarnęło cię niesamowite szczęście. Twoje marzenia zaczęły się w końcu spełniać. Jedyne co w tej chwili mogłaś z siebie wydusić to krótkie ‘tak’
-A to- znowu pomachał ci maskotka przed twarzą- chyba nie będzie już potrzebne co nie ?- wyrwałaś mu ja z ręki i wyrzuciłaś za siebie. Z uśmiechem na twarzy znowu zaczęłaś go całować. Tej nocy nie istniało dla was nic oprócz waszej dwójki…

wtorek, 17 września 2013

WIĘZY KRWI (rozdział 2)

OMO OMO mam wenę :3 szkoda tylko, ze to zdarza się  rzadko i akurat kiedy trzeba się uczyć... 
Do tego w sumie to miło by było gdybyście po przeczytaniu zostawili jeden mały komentarzyk na temat tego czy się  podobało czy nie ^^ uwierzcie to nic nie boli a daje mega kopa do dalszego pisania ... so... MIŁEGO CZYTANIA !!! ;) < mam nadzieję, że takie będzie> 




Czy kiedykolwiek widziałaś/łeś syf wyglądający zupełnie jak śmietnik ? Do tej pory jakimś cudem udało mi się uniknąć tego przykrego doświadczenia. Niestety moje życie w nieświadomości skończyło się wraz z przekroczeniem progu jego mieszkania... jeśli jakieś słowo mogło określić to co tam panowało było to jedynie 'ARMAGEDON'. Dookoła mnie walały się porozrzucane ciuchy, puszki po napojach, zapisane kartki i mogę przysiąc, że na samym końcu korytarza leżał kawałek pizzy. A to dopiero przedpokój. Aż bałam się pomyśleć co zastanę głębiej mieszkania. 
-hmmm... możesz mi powiedzieć jak jedna osoba mogła zrobić taki syf ? - Spojrzałam na niego z niedowierzaniem. On tylko wzruszył ramionami i wszedł do pierwszego pokoju na lewo.
-Nie mieszkam tu sam.- Dobiegło mnie stamtąd. Wspaniale. Pewnie mieszka tu jego lalunia, która jest niesamowicie piękna, jak to Azjatki i mają bogate życie seksualne, w którym im będę teraz przeszkadzać.. albo nie będą się tym przejmować i co noc nie będę mogła spać przez ciągłe jęki. Z drugiej strony może to i dobrze, że nie mieszka sam? Może z tego powodu moja wycieczka integracyjna skończy się szybciej niż zaczęła? Jedno mnie zastanawiało... jaka kobieta pozwoliłaby na taki syf w jej mieszkaniu? Postanowiłam, że zaryzykuję własne życie i wypytam się go o to. Weszłam za nim do pomieszczenia, które okazało się przestronną kuchnią urządzoną w nowoczesnym stylu. Wzięłam głęboki oddech i wydusiłam z siebie:
-Gdzie jest teraz twoja dziewczyna ? - Heechul przestał zmywać naczynia i spojrzał na mnie zaskoczony. 
-Moja co ? - czy oni nie słyszeli nigdy  kimś takim jak dziewczyna? Życiowa partnerka ? Laska ? 
-Dziewczyna. Przecież powiedziałeś, że nie mieszkasz sam.
-No nie... mieszkam z kumplami z zespołu.-opadła mi szczęka. No może nie dosłownie, ale zrobiłam wielkie oczy.
-Z iloma? 
-Oprócz mnie jeszcze ośmiu- COOO ?!! Wyobraź sobie, że jesteś księżniczką, która zostaje wyrzucona z domu przez wrednych rodziców i przez przypadek trafia do chatki siedmiu 'w tym wypadku dziesięciu' krasnoludków, którzy są tak łaskawi, że pozwalają ci zostać u nich w norze. Nie, zdecydowanie muszę przestać oglądać bajki... A' propos czy w tej bajce nie pojawiła się czasem rządna krwi wiedźma ? Nie ważne... Jak on sobie to wyobrażał? Przecież to nie mogło się udać. Przecież kompletnie nie będę tu pasować... Nie wyobrażam sobie tego, że miałabym wieczorami siadać przed telewizorem z piwskiem w ręce i wyzywać ludziki latające za piłką po boisku bez większego celu. Do tego zespół? Zawsze wydawało mi się, że osoby w jego wieku starają się założyć własne rodziny, mieć świetną posadę w miejscu, o którym zawsze marzyli. Tymczasem on najwyraźniej utknął w rozwoju na etapie szalonego siedemnastolatka marzącego o zostaniu rockman'em. I z tego co zdążyłam wywnioskować z obserwacji otoczenia nie był to jedyny przypadek w tym domu.
-Dlaczego pomyślałaś, że mieszkam z dziewczyną? - Na jego twarzy pojawił się kpiący uśmiech. Pięknie... jeszcze doprowadziłam do tego, że mnie teraz pewnie beszta w swoich myślach. "Bo jesteś przystojny, chociaż trochę kobiecy, masz trzydzieści lat, poza tym jestem na tyle dorosła, że wiem co to sex i wiem też że faceci są ciągle napaleni"
-Nie ważne. - stwierdziłam, że to będzie najlepsza odpowiedź. Wzruszył tylko ramionami, co bardzo mnie ucieszyło, ponieważ nie miałam ochoty na dalsze pytania. 
-Chodź pokażę ci gdzie będziesz spać. - Czy mi się wydawało czy właśnie jego głos stał się nieco bardziej przyjazny? Na pewno się przesłyszałam. W kuchni znajdowały się jeszcze jedne drzwi, które jak się okazało prowadziły do niewielkiego pokoju z dwoma łóżkami. Oprócz nich stała tam wielka szafa i dwa stoliki nocne. Coś co mnie naprawdę zdziwiło to to, że było to chyba jedyne czyste pomieszczenie w tym domu.
- Kto tu mieszka?
-Do tej pory mieszkałem tu ja z Leeteuk'iem, ale teraz to tylko twój pokój. 
-A gdzie wy będziecie spać? - No nie jeszcze tego brakowało, żeby zaczęły mną targać wyrzuty sumienia. 
-Na razie w salonie na materacach a najwyżej jak będzie bardzo niewygodnie to kupi się jakieś łóżko co nie? - posłał mi chyba nieco wymuszony uśmiech, co spowodowało, że chyba zaczęłam go akceptować. Może ciągle nie jako mojego brata ale jako nowego znajomego. 
-Masz ochotę na coś do jedzenia ?- Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że oprócz taniego dania z budki na lotnisku nie jadłam nic od dwudziestu godzin. Jak na zawołanie zaburczało mi w brzuchu.
-Nawet bardzo- Zaśmiał się pod nosem. 
-To chodź tylko się pośpiesz bo nie zamierzam  na ciebie czekać- powiedział, po czym wyszedł zostawiając mnie samą. -A i jeszcze jedno, jeśli chcesz się wykąpać to zrób to teraz bo potem może być problem z łazienką!
                           *                                              *                                         *
Miejsce, do którego mnie zabrał było niewielkim mieszkankiem na parterze przerobionym na przytulną restauracyjkę serwującą typowe domowe dania z Korei. Usiedliśmy w kącie z dala od okien i ludzi co było dla mnie bardzo wygodne, gdyż nie bardzo lubiłam przebywać wśród ludzi. Przede mną stała misa z daniem, które  nazywa się bibimbap. Jest to potrawa przyrządzona z ryżu, wołowiny, mieszaniny warzyw i jajkiem, doprawiona papryczką chili. Na początku nie byłam do niej przekonana, lecz gdy tylko poczułam na języku ten wspaniały smak, nie mogłam się oprzeć aby spróbować więcej.  
-Widzę, że ci smakuje- Azjata skończył już dawno swoją porcję i teraz tylko siedział oparty o krzesło  z rękami założonymi na piersi.
-Mhmmm- jedynie tyle udało mi się powiedzieć z pełną buzią. Gdy skończyłam wytarłam usta w serwetkę i westchnęłam szczęśliwa, że mój brzuszek w końcu był pełny. Spojrzałam na Heechula. Było po nim widać, że nad czymś się głęboko zastanawia, ale głupio mi było się zapytać co go dręczy. Nie musiałam tego robić. W końcu sam się odezwał.
-Powiedz mi jak się czuje twój... nasz ojciec? - zdziwiło mnie to pytanie. Co go tak nagle zainteresował mój tata ? Rozumiem, Heechul był jego synem ale nawet nigdy się nie widzieli.
-Chyba dobrze. Czemu pytasz ? - postanowiłam, że wyjaśnię z nim to od razu. 
-Nie zrozum mnie źle, ale jest wiele spraw o których nie wiesz - do czego on zmierzał ? Poczułam silne ukłucie strachu. - Twój ojciec był na delegacji dwa miesiące temu, prawda? - skąd on o tym wiedział? Pokiwałam twierdząco głową.- No właśnie nie był. Był tutaj, u mojej matki. - Do oczu napłynęły mi łzy. Mogłam nienawidzić mojego taty z całego serca, ale czyżby zdradzał moją mamę ? Nigdy bym mu tego nie wybaczyła. Heechul chyba zauważył wszystko bo zaczął machać ręką - Nie, to nie chodzi o to, że był z moją matką, nie... on tylko przyleciał, żeby spędzić trochę czasu ze mną. Na początku ciężko nam było znaleźć wspólne tematy do rozmów i co tu dużo mówić było sztywno i sztucznie. Jednak z każdym dniem zaczęliśmy się do siebie przyzwyczajać, z czasem nawet nasze spotkania były tak naturalne, że myślałem, że całe moje dzieciństwo było koszmarem, z którego dopiero co się wybudziłem. W pewnym sensie... pokochałem twojego ojca. Oczywiście nigdy nie będę miał z nim wspomnień takich ja noszenie na plecach, czy pierwsza jazda na rowerze, ale dopiero teraz zrozumiałem, że to nie była jego wina, że mi go brakowało gdy byłem dzieckiem. - Słuchałam tego co miał do powiedzenia bardzo uważnie. I chyba w tym momencie zobaczyłam w nim kogoś więcej niż tylko obcego faceta, który niszczy mi wakacje i cale moje dotychczasowe życie. Przede mną siedział mężczyzna, który był wychowywany bez ważnego wzorca osobowego, jakim dla chłopca jest ojciec. W pewnym sensie zaczęłam go nawet rozumieć. - Proszę, nie oceniaj go źle. To naprawdę wspaniały człowiek i uwierz mi, że wiele bym dał aby być na twoim miejscu- obiecałam sobie, że już nigdy nie będę go oceniać. Mimo wszystko dał mi za dużo miłości, a to, że nie był w stanie zapanować nad pewnymi sytuacjami zupełnie niezależnymi od niego, nie było jego winą. Postanowiłam, że przemilczę to i nie będę komentować na głos.
O dziwo reszta popołudnia minęła bardzo przyjemnie. Azjata zabrał mnie na krótki spacer po okolicy, przy czym ciągle robił coś czego bym się po nim nie spodziewała. Jedno było pewne.... przy nim nuda nie mogła istnieć.
                              *                                           *                                            *

Mam nadzieję, że się podobało :3 Za wszystkie błędy ortograficzne, rzeczowe, interpunkcyjne z całego serduszka przepraszam <3 Jeszcze raz proszę o komentarz ^^ ~Yuji

czwartek, 15 sierpnia 2013

WIĘZY KRWI (rozdział 1)



Żyjesz sobie jak każda normalna nastolatka... a co jeśli twoi rodzice ukrywają przed tobą mroczny sekret ? Co jeśli na tym świecie jest jeszcze ktoś, kto ma część twoich genów ? Może kiedyś będziesz musiała spojrzeć tej osobie prosto w oczy..." Więzy Krwi to kilku rozdziałowy scenariusz o zwykłej dziewczynie i jej nowo poznanym bracie. Ma spędzić z nim całe trzy miesiące w zupełnie obcym dla niej kraju. Jak to wytrzyma ? Śledźcie bloga i czekajcie na ciąg dalszy ! ~Yuji


  
-No zaraz mnie szlag trafi !- jak zwykle nie mogłam znaleźć mojej ulubionej bluzki. Bez chwili namysłu sięgnęłam po telefon i wybrałam numer babci. To na pewno ona mi ją gdzieś schowała kiedy prasowała. Zawsze myliła moje ciuchy z ciuchami mojej mamy. Serio zaczynało to już być strasznie upierdliwe. Tym razem przegięła… schowała różową bluzkę do szuflady mojego brata. Wrzuciłam ostatnie najważniejsze dla mnie rzeczy do walizki i z niemałym wysiłkiem zamknęłam ją. Stoczyłam się razem z nią po schodach i ostatni raz pożegnałam się z rodzicami. Tak naprawdę o niczym innym nie myślałam tylko o tym jak bardzo ich nienawidzę. To wszystko ich wina. Jak mogli ukrywać przede mną przez osiemnaście lat, że mam starszego brata ?! Jako idealny moment do poinformowania mnie o tym wybrali sobie dzień moich urodzin… Co oni myśleli ? Że jak bocian przyniesie mi trzydziestoletniego brata jako prezent to będę skakała z radości? Do tego brata Koreańczyka? Tata nigdy mi nie mówił, że kiedykolwiek był w Azji a co dopiero o spotykaniu się z Koreanką. Przez jego decyzję z przed trzydziestu lat teraz muszę opuścić mój kraj i lecieć na zupełnie inny kontynent, żeby spotkać kogoś kto ma geny mojego ojca.  Nawet nie wiedziałam jak wygląda. Tak naprawdę to znałam tylko jego imię …  Kim Hee-Chul. Co to za porąbane imię ? Tak jakby nie mógł się nazywać Franek.  Po odprawie paszportowej bez zbędnego łażenia po sklepach na lotnisku udałam się do samolotu. Spojrzałam na bilet… miejsce A18… świetnie przynajmniej będę miała ładne widoki z okna. Wrzuciłam bagaż podręczny dość brutalnie do przeznaczonej na to półki i wkurzona rzuciłam się na swoje miejsce.
- Ciężki dzień co ? – usłyszałam za sobą czyjś głos. Odwróciłam się i spojrzałam wrogim spojrzeniem na mężczyznę rodem z McDonalda.
-Mhmm –  rzuciłam i odwróciłam się z powrotem.
-Kiedyś będzie lepszy- super, trafił mi się towarzysz podróży- filozof. Na szczęście stewardessa przerwała jego jakże imponującą wypowiedź i zaczęła instruować nas co robić na wypadek gdyby samolot nagle zaczął spadać. W tym momencie przysięgłam sobie, że jeśli zdarzy się taki cud, nie będę się ratować. Po piętnastu minutach wystartowaliśmy. Pomimo, że udawałam, że śpię mój sąsiad cały czas nawijał… Pod koniec podróży znałam na pamięć jego drzewo genealogiczne i historię choroby ciotki Kundzi ‘jak zwykł ją nazywać wujek Marian’. Gdy tylko wylądowaliśmy poczułam takie mdłości, że nie obyło się bez wizyty w kibelku. Zmasakrowana opuściłam łazienkę i ruszyłam w stronę wyjścia. Zgodnie z tym co powiedział rozdawca chromosomów mój bracholek miał czekać przed wejściem. Nie wyjaśnił mi dlaczego nie mógł mnie odebrać prosto z samolotu. Wyszłam przez główne drzwi i stanęłam obok nich… Dookoła mnie było pełno ludzi do tego wszyscy wyglądali tak samo. I jak ja mam w tym tłumie rozpoznać tego gościa ? Czekałam i czekałam. Po pół godziny usiadłam na walizce i zaczęłam liczyć włoski na rękach. Po 28910 zgubiłam rachubę i zaczęłam od początku. Minęło 1.5 h gdy zorientowałam się, że ktoś nade mną stoi. Podniosłam wzrok i spojrzałam na nieznajomego
-Dobrze się bawisz ? – rzucił po angielsku bez jakichkolwiek uczuć w głosie
-Zajebiście. Przerwałeś mi – odburknęłam jeszcze bardziej wkurzona.
-Świetnie, nie będę na ciebie czekać więc szanowna _______, jeśli nie chcesz spędzić tutaj następnych 24 h to rusz swoje szanowne cztery litery do samochodu- odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę ciemnobrązowego Volvo . Uroczy naprawdę prawie się popłakałam … Wstałam rzuciłam okiem na walizkę, która powiedzmy szczerze ważyła swoje i zaczęłam taszczyć ją za chłopakiem. Nawet nie raczył otworzyć bagażnika.  Wrzuciłam ją do środka i zajęłam miejsce koło kierowcy. Zamykając drzwi przesadnie nimi trzasnęłam. Z wielką satysfakcją zauważyłam, że ze złości chłopak zazgrzytał zębami.
-Następne trzy miesiące będą rajem na ziemi – burknął pod nosem i ruszył z miejsca…